Menu & Szukaj

nie chcę być kobietą

Nie chcę być kiedyś kobietą, na której potrzeby poszerzą kinowe siedziska. Albo ekran będą musieli powiększyć, czy też kadr, chcąc wdzięki moje objąć. Nie chcę być niechcianą, tak, tak bardzo lubię jak ktoś mnie pragnie. Mówię zawsze, owszem, że postrach ze mnie straszny. Mam nadzieję, wiecie, na pocieszyciela. I mogłaby to być moja ulubiona pozycja. Brzmi lepiej niż na misjonarza.

Można też na krzywy ryj. 

Nie chcę być kobietą gotującą, to przyprawia mnie o stresy i niestrawność, biegunkę i ciągłe zdumienie. Tak spierdolić – podziwiam siebie, wzrasta mi do odbicia w lustrze szacunek. Zdumiona jestem nieustannie. 

Nie chcę być kiedyś kobietą zwykłą, taką babką. Panią z trzeciego piętra, z workiem z zakupami idę w górę, ze śmieciami w dół, dzieci trzymam za rękę, męża za szyję i podduszam. Pilnuję, żeby małżonek spuszczał wodę w toalecie, a dzieci nie jadły słodyczy. Bo sama je wciągnę na noc pod koc.

Nie chcę być kobietą bez zajęcia. I narzekać na brak czasu w każdej wolnej chwili. Nie chcę deszczówką podlewać pelargonii. Mogły pić, jak padało. 

Nie chcę być kobietą całuśną. Trzy całusy na powitanie albo dwa, jeden policzek, drugi policzek. Mnie całować to można w pupę, zawsze obchodzę się ze smakiem. Ewnetualnie mogę się w sposób eskimosowy drapać nosami. Bo mi z nosa cieknie. Słyszę smutne kap. Chętnie wytrę.

Nie chcę być nigdy kobietą niewartą uwagi. Nie chcę zginąć między linijkami życia, jak słaba poezja amotorska ze szkolnych lat zginęła w wyściugu po literacką nagrodę Nobla. Srobla nie chcę dostać.

Nie chcę być kiedyś kobietą bezguściem, bo każda kobieta wierzy, że gust ma wyrafinowany, jednocześnie modny, zarazem ponadczasowy. Na miarę Carli Bruni. Wszak zdumiewa mnie każdej zimy, dlaczego nie każda kobieta wygląda w zimowych kapciach jak Carla? Tak sobie myślę, że ona ma mniej znoszone. 

Nie chcę być kobietą, która kiedykolwiek i komukolwiek zbrzydnie. Taką, co usłyszy zamknij się Staśka!. Nie chcę być kobietą o imieniu Staśka. Ani taką, co ma się zamknąć. Nie chcę kiedyś być kobietą, co usłyszy otwieraj buzię, jeśli nie padnie to od dentysty, w jego gabinecie, w celu wyłącznie badania. Oby żadna randka to nie była. Nie chcę otwierać buzi, ani paszczy. Penetrować chaszczy. Ani nóg rozstawiać. Nie na prośbę, nie na groźbę. Tylko w miłej, rodzinnej atmosferze.

Nie chcę kiedyś być sympatyczną babką. Uśmiechać się do ludzi, żegnać się z nimi czule i mówić o wielkości grzyba w ich mieszkaniu – ależ to największy jakiego widziałam! – bo wszyscy macie takie same. Nie chcę być miłą kobitką, parzyć herbatkę sąsiadkom i pytać o dokładkę ciasta domowej roboty. Nie chcę być miła, w mięsnym ustępować kolejki, a w aptece prosić o maść na hemoroidy aksamitnym głosem przepełnionym miłością domowego ogniska. 

Nie chcę też kiedyś być mężczyzną. Stać cię na więcej – mówiła mi mama. 

jpeg

magda na zimno
Wpisz słowo kluczowe, użyj klawisza Enter i daj się zaskoczyć!