Menu & Szukaj

obojętne

photo-1466154714956-9f5f64682fcc

Pan D. zapytany o to, czy chce kawę czy też herbaty sobie życzy, mówił, że mu obojętne.

– Cukru – łyżeczkę, dwie?

– Ile się sypnie – wybierał.

Wtem nadszedł wielki dzień dla Pana D. Miał on bowiem po raz pierwszy w swojej prestiżowej korporacji, gdzie poza nim pracowało jeszcze paręnaście tysięcy ludzi (w większości nad nim niż pod nim), udać się w delegację.

– Mogli wybrać każdego z pozostałych kilku tysięcy osób – pomyślał.

Pan D., jak typowy człowiek z Mazur, zakupił sobie na tę specjalną okazję specjalną parę kaloszy i nowy sprej na komary oraz kleszcze, którym psikał kleszcza, jak już jakiegoś złapał.

– Co ty, kurwa, je karmisz? – Zdziwił się kolega Pana D. Lecz Pan D. wiedział że chodzi o coś więcej, o oszczędność. Otóż w krainie jezior do najbliższego sklepu trzeba przejść pięć bagien i przepłynąć wpław trzy jeziora, by się okazało, że sklep zamknięto trzy miesiące temu.

Pewnego razu kleszcz spadł na Pana D. i się go zapytał, gdzie ugryźć, bo skoro już spadł, to będzie musiał. Parafrazując klesza: nie będę dymał z powrotem na drzewo i się czaił na debili, skoro znalazł ideał. Pan D. jak zwykle nie mógł podjąć żadnej decyzji, odrzekł, że mu obojętne i – szczerze mówiąc – lepiej trafić nie mógł! A kleszcz gorzej, bo teraz robi mu za drugie jądro. To większe. Kto wie, wszyscy trzymamy kciuki, niedługo przegoni małego.

– Jaki chcesz bilet, obok okna, czy przy przejściu? – zapytała Pana D. pani z human resources. Całkiem miło z jej strony, ostatnio oddelegowali pana D. jako bagaż, który po drodze uznano za zbędny.

– Wyjeb tę walizkę, bo śmierdzi rybą! – krzyczał kierowca.

Pan D. nie wybrał żadnego z miejsc, zdając się na łaskę szefa, dlatego też trafił na miejsce pomiędzy dwiema karmiącymi matkami.

– Całkiem nieźle –  przyznał. – Dawno nie widziałem tylu piersi. Przed panem D. chowano nawet filety z kurczaka w sklepie. Pan D. nie chciał na obie panie patrzeć się zbyt nachalnie, lecz musiał nasycić się widokiem na kilka lat wprzód.

Jeśli chodzi o wybór pokoju, pan D. odparł, że mu obojętne i nieważne, z którym kolegą będzie dzielił pokój, albowiem wszyscy nienawidzili go tak samo i pryskali sprejem dezynfekującym po oczach. Rodzaj łóżka nie grał roli, w końcu będzie leżał na podłodze, obok, pod drzwiami, przytulony do wycieraczki, którą zabiorą mu przed północą, żeby nie obślinił, a nad ranem przejdzie po nim obsługa hotelowa i będzie kazała się przeprosić. Pan D. dał znać jak bardzo mu to wisi.

– Obojętne – odparł.

W hotelowym pokoju przywitał go kolega, trochę łysy, trochę nabity, ubity, mięśnie widoczne,130 kg, piersi miał większe niż łysą głowę.

– Mamy tylko jedno łózko – oznajmił kolega. – Ale możesz je ze mną dzielić.

Pan D. się popłakał, dawno nikt nie był dla niego tak łaskawy.

– Dziękuję – odparł.

Po czym położył się po prawej stronie; obaj zgasili lampki nocne.

– Jak wolisz? – Zapytał kolega.

– Obojętne – z przyzwyczajenie odparł pan D.

Od tamtego czasu prosi o współtowarzysza mniejszych gabarytów.

Na służbowym posiedzeniu Pan D. ani razu nie usiadł.

 

 

 

 

 

 

 

 

magda na zimno
Podobne opowiastki
piękna ucieczka

piękna ucieczka

chodź ucieknijmy stąd wiesz jak bardzo chcę nie możesz odmówić…

w lesie

w lesie

pojechałam do lasu. siedzę sobie w lesie, czytam książkę, obserwuje…

dieta

dieta

odwiedzam miejsca, patrzę na drzewa, ta ławka, mija mi pół…

Wpisz słowo kluczowe, użyj klawisza Enter i daj się zaskoczyć!